Zdjęcie: http://sprzetrehabilitacyjny.files.wordpress.com/2008/12/unia.jpgW Unii Europejskiej wciąż nie ma komu w odebrać telefonu – zwraca uwagę "Corriere della Sera" krytykując pracę stałego przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya i szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton, a "Financial Times" ocenia, że Unia Europejska nie jest poważną siłą na arenie międzynarodowej skoro musiała odwołać szczyt UE-USA, planowany na 24 i 25 maja.
Media elektroniczne podały za PAP, że Hiszpania - która w tym półroczu sprawuje unijne przewodnictwo – odwołuje majowy szczyt UE-USA w Madrycie po tym, jak w poniedziałek administracja waszyngtońska poinformowała, że prezydent Barack Obama „nie planuje” udziału w tym szczycie, bo „nie mieści się on w prezydenckich planach podróży na rok 2010”.
Do tego spotkania w tym półroczu najprawdopodobniej już nie dojdzie.
„To cios dla starań UE, by być traktowaną poważnie jako jednolita siła w stosunkach międzynarodowych” - uważa dziennik "Financial Times". Wtorkowy „FT” zwraca przy tym uwagę, że dyplomaci w Brukseli interpretują decyzję Obamy nie jako afront dla hiszpańskiej prezydencji, ale raczej jako sygnał dla UE jako całości, że nie ma on ochoty przeprawiać się przez Atlantyk, aby wziąć udział w szczycie, który może być pozbawiony treści.
"Kiedyś Obama musi się spotkać z UE, szczyty UE-USA odbywają się regularnie raz lub dwa razy w roku. Ale przywództwo w tej sprawie sprawuje przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy" – cytuje za PAP hiszpańskie źródła interia.pl.
Tymczasem – piszą media - publicysta dziennika "Corriere della Sera" we wtorkowym komentarzu krytykuje jego dotychczasowe dokonania, a także pracę szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Stwierdza m.in., że jedyna decyzja, jaką przypisuje się Van Rompuyowi od początku jego kadencji (czyli od 1 stycznia), to przeniesienie najbliższego szczytu przywódców UE z jednego budynku (Justus Lipsius) w Brukseli do innego (Bibliotheque Solvay).
Podkreśla też, że współpracownicy byłego premiera Belgii nazywają go "dieslem, który powoli się rozgrzewa, a potem jedzie bez wahania". "Ale do tej pory nie słyszy się nawet pracy silnika na jałowym biegu" - zauważa komentator największej włoskiej gazety.
W jego opinii, Unia Europejska zareagowałaby szybciej po trzęsieniu ziemi na Haiti, gdyby na stałego szefa Rady wybrano "mocnego kandydata". Ponadto publicysta ostro skrytykował Ashton za to, że w zeszłym tygodniu potrzebowała aż 24 godzin na potępienie egzekucji dwóch irańskich opozycjonistów.
Pisząc o unijnych władzach włoski dziennikarz porównuje ich do puzzli. "Przewodniczący Komisji (Europejskiej) Jose Manuel Barroso wydaje się nie mieć zamiaru zrobić miejsca nowemu +numerowi jeden+, podczas gdy rotacyjna półroczna prezydencja - dziś hiszpańska - stara się dać ze swej strony sporadycznego kuksańca" – opisuje sytuację na szczytach UE.
Przypominając pytanie Henry'ego Kissingera o numer telefonu do Europy, komentator "Corriere della Sera" konstatuje: "Dalej nikt go nie odbiera. Ktoś źle odłożył słuchawkę". (bea)
Źródło: Euractiv
Biuro regionalne Województwa Zachodniopomorskiego w Brukseli - Rue Montoyer 31, 1000 Bruksela