Specjalne strefy ekonomiczne zachęcają niemieckich inwestorów
Fot. Milosz Palach / eastwayPrzedsiębiorstwa z zagranicy chętnie inwestowały w Polsce. Teraz odnoszą z tego dużą korzyść.
W Londonderry znowu jest wojna. Ale ma ona miejsce nie w Północnej Irlandii, lecz nad Odrą. Bowiem obok pomieszczenia seminaryjnego, noszącego niezwykłą nazwę tej irlandzkiej miejscowości w firmie Stream, będącej operatorem call center, aż się iskry sypią. Iskry w formie takich słów jak router, W-LAN, plotter. - Proszę zamknąć wszystkie okna, potem zapisać, potem panel sterowania i połączenia sieciowe - mówi blondwłosa Aniela, wolno, lecz zdecydowanym głosem do słuchawki. A z boku słychać Krzysztofa, mówiącego z typowym twardym polskim rrrr: - Proszę teraz wyciągnąć z gniazdka kabel zasilający faksu i załączyć od nowa drukarkę bez tego kabla.
Telefoniczne duszpasterstwo techniczne. Jeśli ktoś w Niemczech nie radzi sobie ze swoim amerykańskim notebookiem czy też swoim japońskim komputerem i zadzwoni na numer pomocy technicznej, to niepostrzeżenie trafi do Stream Global Services w Szczecinie. Tam młodzi Polacy pomagają w rozwiązywaniu problemów z routerem, połączeniem W-LAN czy też drukarką.
- Klienci nie mają tu nic do rzeczy - stwierdza Enrico Kautz, pochodzący z Niemiec Wschodnich szef miejscowej filii tego międzynarodowego operatora call center, odpierając pytanie na temat zleceniodawców. O wiele chętniej mówi o swojej firmie: - Oferujemy tu usługi po niskich cenach, ale wcale nie gorszej jakości.
Również wykonawcy usług przenoszą się na Wschód
Ten młody człowiek z fryzurą wyglądającą jak pasemka dodaje z satysfakcją: - Mamy tu pracowników o bardzo wysokim stopniu inteligencji i da się to dobrze porównać z rynkiem niemieckim. Gdyż telefony od klientów międzynarodowych dotyczące spraw technicznych Stream odbiera w międzyczasie już od trzech lat w Szczecinie. Bliskość granicy, dobra znajomość języka niemieckiego i korzyści płacowe były powodem przeniesienia działalności na wschód. Po miejscach pracy w montażu i pakowaniu w kierunku wschodnim zaczęły teraz wędrować miejsca pracy w usługach.
A Polska bardzo chętnie je przyjmuje. Największy kraj UE z Europy Wschodniej wsysa inwestycje zagraniczne jak gąbka: według NBP do października popłynęło do kraju osiem miliardów euro bezpośrednich inwestycji zagranicznych. To w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego daje co prawda spadek o 10%, ale i tak jest to znacznie lepszy rezultat, niż ten, który osiągnęły inne kraje z tego regionu. Niemieckie firmy są największymi inwestorami w Polsce. Należą do nich przykładowo koleje niemieckie Deutsche Bahn, Volkswagen posiadający swoją fabrykę w Poznaniu czy też firma Vosschemie z Uetersen mająca spółkę joint venture Chemical Alliance Polska w parku przemysłowym w Goleniowie koło Szczecina.
- Aby poradzić sobie w kryzysie, firmy muszą obniżać swoje koszty. - tak Witold Jabłoński, Wicemarszałek Województwa Zachodniopomorskiego, wabi inwestorów znaczącymi korzyściami kosztowymi.
Mimo kryzysu, Wicemarszałek mógł powitać w ostatnich miesiącach nowych inwestorów: japoński producent opon Bridgestone zbudował nowy zakład w Stargardzie. Firmy Cadbury i Nestle przypieczętowały swoją ekspansję nowymi liniami produkcyjnymi, IKEA otworzyła market meblowy w Łodzi. Procter & Gamble oraz największy na świecie producent cementu Lafarge budują w tej chwili nowe fabryki. W międzyczasie większość płaskich ekranów w Europie pochodzi z Polski – z fabryk japońskich i koreańskich producentów koło Wrocławia.
Wielu Polaków może sobie też na nie pozwolić, gdyż wzrastają płace, a także – według ministra finansów – produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca: w zeszłym roku z 50% na 56% średniej w UE.
Lokalizacje
W Polsce jest 14 specjalnych stref ekonomicznych, w których inwestorzy w zgodzie z przepisami UE są zwolnieni z podatku od nieruchomości oraz podatku CIT. Poza tym korzystają z dogodnych, w pełni uzbrojonych terenów.
Konkurencyjność
Inwestorzy podają kolejne korzyści: koszty pracy wynoszą tylko jedną czwartą tego co w Niemczech, a koszty inwestycyjne około połowy, mówi Hans-Joachim Rohde, dyrektor generalny spółki joint venture CAP założonej przez Vosschemie: - Jeśli chodzi o jakość pracowników, to nie widzę tu żadnej różnicy. Cła w Rosji na produkty chemiczne pochodzące ze specjalnej strefy są niższe niż na produkty niemieckie.
Mathias Brüggmann, „Handelsblatt” (Niemcy), 3 lutego 2010 r.