Sukces według modelu irlandzkiego
Lars Brundin i Niklas Holm (Sydsvenskan) rozmawiają z Larsem Wramellem (Setrab Oil) w karlińskiej fabryce ScanradHojna pomoc finansowa przy jednoczesnych znacznych ulgach podatkowych i rozległej pomocy administracyjnej udzielanej przedsiębiorcom i zagranicznym inwestorom stanowią ważne wyjaśnienie faktu, dlaczego stopa bezrobocia w ciągu dziesięciu lat obniżyła się w Polsce o połowę.
Już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku polski rząd dał zielone światło na utworzenie systemu specjalnych stref ekonomicznych stwarzających sprzyjające warunki dla nowo powstających przedsiębiorstw.
– Strefy te były konieczne, aby przyciągnąć do nas duże zagraniczne koncerny. Bez nich nigdy nie mielibyśmy u siebie takich firm jak GM, LG, Shell, Swedwood czy Volkswagen. - mówi Andrzej Kail, główny specjalista – menedżer projektów inwestycyjnych Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Obszar KSSSE to w sumie 29 podstref, które oferują zwolnienia z podatku dochodowego CIT od 40 do 70%. Wszystkie podstrefy przyciągnęły łącznie 187 inwestorów, z czego połowa to inwestorzy zagraniczni, a co najważniejsze, dały w sumie 16 000 nowych miejsc pracy.
– Strefy nie są polskim pomysłem. Skopiowaliśmy jedynie model, który wcześniej, z dużym powodzeniem, zastosowała Irlandia. - mówi Andrzej Kail.
Kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, strefy ekonomiczne zostały zakwestionowane. Komisja Europejska miała spore zastrzeżenia co do tego, że system stref daje krajowi przewagę w konkurencyjnej batalii o nowych inwestorów.
– Jednak wszędzie w Unii Europejskiej udziela się pomocy regionom słabiej rozwiniętym. Pod tym względem nasze strefy nie różnią się szczególnie od tego, co jest przyjęte w Niemczech czy Hiszpanii. - mówi Andrzej Kail.
Po długotrwałych negocjacjach Polsce przyznano prawo do utrzymania stref. Przynajmniej do roku 2020 lub ewentualnie 2026, nim zostaną zlikwidowane.
– Jeżeli chodzi o mnie, to jestem przekonany, że strefy te będą potrzebne znacznie dłużej. O ile mamy szansę na dogonienie pozostałej części Europy, to zajmie nam to bardzo dużo czasu. Być może strefy będą mogły zniknąć za kilka pokoleń. - mówi Andrzej Kail.
Niepewność odnośnie dalszego losu stref, mająca związek ze wstąpieniem do Unii Europejskiej, poskutkowała zmiennym zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców na przestrzeni kilku lat. Obecnie, gdy wiadomo, że system nadal będzie istniał, inwestorzy znowu się ożywili.
Atrakcyjne warunki przyciągnęły także kilka nieuczciwych firm.
– Mieliśmy przykłady przede wszystkim spółek azjatyckich, które pozostały tutaj jedynie przez kilka lat z uwagi na to, że korzystniejsze przepisy obowiązują tylko na początku działalności. Następnie takie firmy przenoszą się dalej, na przykład na Białoruś lub do Rosji, gdzie oferuje się im podobne warunki. Są to jednak wyjątki, które występują w każdym systemie.
150 miliardów zostało wpompowane w obszar objęty strefami
W Polsce istnieje 14 specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Zostały one założone głównie w regionach o dużym bezrobociu, słabo rozwiniętej infrastrukturze oraz tam, gdzie zachodziła potrzeba zmian strukturalnych.
Do tej pory na terenach objętych strefami zainwestowano łącznie środki stanowiące równowartość 150 miliardów koron.
Przedsiębiorstwom, które powstają w tych strefach, oferuje się znaczące ulgi podatkowe obejmujące podatki od osób prawnych i podatki od nieruchomości. Zakres obniżenia podatków zależy od liczby utworzonych miejsc pracy, lub też wielkości inwestycji. Inwestorzy mają także możliwość zakupu gruntu po preferencyjnej cenie. Dodatkowo na terenie stref firmy mogą uzyskać pomoc administracyjną i prawną oraz wsparcie przy dokonywaniu rekrutacji pracowników.
Niklas Holm, „Sydsvenskan” (Szwecja), 8 listopada 2010 r.